Bieszczadzki azyl spokoju…

Bieszczadzki azyl spokoju…

Krywe fot. Lidia Tul-Chmielewska

Krywe fot. Lidia Tul-Chmielewska

Bieszczady…..

Bieszczady to jeden z najbardziej atrakcyjnych regionów Polski zarówno pod względem turystycznym jak i krajobrazowym.  Gdy wymawiamy nazwę „Bieszczady” wzbudza się westchnienie i nostalgia, no i tęsknota zwłaszcza w oczach tych, którzy tutaj byli i jak wielu – oddali temu miejscu swoją duszę.

Moda w sezonie na Bieszczady, niestety nie jest rajem dla miłośników ciszy i spokoju. Zadeptane i tłoczne szlaki, gwar, zatłoczone parkingi – to tylko niektóre niedogodności pobytu w Bieszczadach w lecie. A przecież prawdziwe piękno tych gór należy się właśnie jesieni, a później i zimie.

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

To właśnie jest wtedy najlepszy czas by zostawić cały hałas świata i odliczanie zegarka.  Na szlakach nie spotkamy nikogo, a jeśli już spotkamy, to nielicznych wędrowców, takich, którzy potrafią się przygotować i na słońce i na deszcz. Bywa przecież tutaj i tak, że długa wspinaczka niekoniecznie będzie owocna w widoki, bo właśnie na połoninach „siądzie mgła”, a jednak niezrażeni wędrują.

Ale piękne są nie tylko Połoniny…

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zanim wyruszycie w takie miejsca, warto sięgnąć po literaturę przewodnicką.  Wrażenia, jakich doznacie, poznając krajobrazy nieistniejących wsi, pozostaną w was na zawsze. W Bieszczadach jest ich naprawdę wiele. Ile ich jest nie można tak dokładnie określić, lecz nie o liczby chodzi. Po wielu pozostały tylko nazwy na mapach, w niektórych stoją dwa może trzy domy, jakieś stare budynki popegeerowskie. Są i takie, po których nie ma już śladu.

Caryńskie fot. Lidia Tul-Chmielewska

Caryńskie fot. Lidia Tul-Chmielewska

Tak wyglądają bezludne krajobrazy wysiedlonych wsi. Dlaczego ich historia jest smutna, wręcz dramatyczna, opowie historia tych ziem – polecam wnikliwym turystom do zapoznania się z tym rozdziałem bieszczadzkich klimatów.

Tyskowa fot. Lidia Tul-Chmielewska

Tyskowa fot. Lidia Tul-Chmielewska

Historia najpierw, potem wędrowanie…

W efekcie wojennych i powojennych zawieruch, wysiedleń zamieszkałej tutaj ludności oraz brak zasiedlenia w kolejnych latach doprowadziły w wielu miejscach do bezludzia. W latach 50 tych Bieszczady nie były łatwym miejscem do zagospodarowania się ponownie, a przyroda w bardzo krótkim czasie pochłonęła i objęła w swoje posiadanie miejsca, gdzie przestał gospodarować człowiek.  W wysiedlonych wsiach, na cerkwiskach, w pobliżu miejsc po spalonej bądź osamotnionej cerkwi, spotykamy jeszcze ślady istnienia tutaj dawnego życia. Wiosną wśród pustkowia kwitnące drzewa owocowe, które na jesień owocują stając się źródłem smakołyków dla zwierzyny. Na pozostałościach po przy cerkiewnych cmentarzach widzimy zniszczone nagrobki tych, co pozostali na tej ziemi w nieistniejących wsiach. Większość nagrobków o ile są jeszcze czytelne – pisane są cyrylicą.

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

Wędrówka po tych miejscach to odkrywanie krok po kroku Bieszczad całkowicie od innej, zdecydowanie mniej komercyjnej strony, od Bieszczad wysiedlonych, od krajobrazów nieistniejących wsi. Krywe, Tworylne, Hulskie, Tyskowa, Radziejowa, Caryńskie, Horodek, Studenne, Sokoliki Górskie, Sianki, Jaworzec, Łuh, Zwój, Łopienka, Żernica Wyżna i Niżna – wymieniać można ich naprawdę wiele. By do nich dotrzeć zdecydowanie polecam wędrówki na jesień, nawet późną jesień oraz wczesną wiosną.

Radziejowa fot. Lidia Tul-Chmielewska

Radziejowa fot. Lidia Tul-Chmielewska

W lecie przejdziesz obok….

Latem te miejsca – nie do końca są bezpieczne, albowiem po dawnych domostwach, niezabezpieczone piwnice i otwory wentylacyjne w ziemi, czy studnie są zarośnięte roślinnością tak bujną, że ich po prostu nie widać i czasem grozi to wpadnięciem i złamaniem nogi. Ponadto, gdy ktoś nie zna tych miejsc, przechodzi obok piwnic w odległości kilkunastu centymetrów nie mając pojęcia, że w zaroślach coś jest. A miejsca te są odludne i niestety w większości poza zasięgiem sieci komórkowych.

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

Tworylne fot. Lidia Tul-Chmielewska

Czas nie stoi w miejscu. To, co jeszcze możemy zobaczyć w jednym roku, ulega zniszczeniu w następnym. Dotarcie do wpół czy całkiem wyludnionych wsi jest w stosunkowo łatwe, – gdy są w pobliżu utartych dróg ( Jaworzec, Łuh, Zawój, Łopienka). Większym problemem jest odnalezienie ich wśród bezdroży i lasów (Tworylne, Hulskie, Huczwice, Caryńskie). Niezbędne są dobre mapy, zapoznanie się z przewodnikiem.

Krywe fot. Lidia Tul-Chmielewska

Krywe fot. Lidia Tul-Chmielewska

A na koniec dobra rada – nie zapuszczajmy się tam nigdy sami. Odludne miejsca są ze względu na drzewa owocowe wspaniałą jadłodajnią dla zwierzyny, no i niespodzianki w postaci piwnic, studni – mogą samotnemu wędrowcy czasem uniemożliwić łatwy powrót.

 

 

Lidia Tul-Chmielewska

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *